Archiwum

Pieczemy chleb ekologiczny

Recenzja i omówienie książki „Pieczemy ekologiczny chleb… w domu”, Zbigniew Przybylak, Magdalena Przybylak-Zdanowicz, Karol Przybylak, Wydawnictwo Gaj.

Dawno nie miałam w rękach książki, po przeczytaniu której miałabym tak duży… apetyt. Bo trudno, by nie pociekła nam ślinka, gdy dotrzemy do książki „Pieczemy ekologiczny chleb… w domu” autorstwa rodziny Przybylaków. Mimo, iż nie jest to typowa książka kulinarna i ma raczej formę praktycznego przewodnika po świecie dobrego chleba, jej lektura może okazać się pretekstem, by szybko pobiec do kuchni i przygotować sobie chrupiącą kanapkę. Lub też – by taki chrupiący bochen samodzielnie sobie upiec.

Publikacja stanowi obszerny zbiór dawnych i współczesnych przepisów na chleb i wyroby piekarnicze. Znajdziemy w niej takie rarytasy, jak: placuszki pieczone… na słońcu, chleb marchewkowy, cebulowy, dyniowy, owsiany, z ziemniakami, z grochem, na chmielu, kukiełki z jabłkami, placuszki z mamałygi, wychopieńki, ruchaniaki, komiśniaki…

Chlebowe ciekawostki

Atrakcją omawianej książki są zgromadzone w niej liczne ciekawostki i stosowane w różnych krajach „triki” związane z wypiekiem chleba. Możemy z niej dowiedzieć się, że na przykład we Włoszech do ciasta na chleb cebulowy lub kukurydziany dodawane są rodzynki, które zapobiegają szybkiemu wysychaniu pieczywa. Natomiast na Węgrzech piekarze dodają do chleba 2-3 grona winogron – zagotowują je z otrębami i całość wykorzystują do fermentacji ciasta. We francuskiej Prowansji przy pieczeniu chleba wykorzystuje się natomiast obfitość tymianu i rozmarynu. Wysuszone rośliny wrzuca się do pieców piekarskich, dzięki czemu chleb uzyskuje niepowtarzalny zapach. A na południu Polski jeszcze do niedawna było w zwyczaju wypiekanie chleba na liściach dębu, aby bochenek nie pobrudził się od popiołu…

Wyrób chlebopodobny?

Mimo,  iż dzisiaj tak wiele osób deklaruje zamiłowanie do dobrej jakości pieczywa, często oferta naszych piekarni pozostawia wiele do życzenia, a produkt sprzedawany pod nazwą „chleb” potrafi być nie tylko niesmaczny, ale i niezdrowy. Dotyczy to przede wszystkim tzw. „białego” pieczywa. Wielokrotne mielenie ziarna sprawia, że mąka traci aż 70-80% witamin i 68% błonnika. Błonnik zapobiega zaleganiu pokarmu, pobudza pracę jelit, obniża poziom cholesterolu. Chleb z białej mąki, niewiadomego pochodzenia, rozpycha żołądek, przyczynia się do powstawania nadwagi i rozmaitych schorzeń.

Autorzy książki zauważają, że spożywanie pieczywa budzi dziś wiele obaw ze względu na ogromną ilość chemicznych „polepszaczy”. Należą do nich: gips, mydło, celuloza, cystyna, cysteina (produkowana ze świńskiej szczeciny i ludzkich włosów), ale również ester kwasu dwuoctowego oraz amylaza pleśniowa, która może przyczynić się do powstawania alergii.

Takie „polepszanie” nie idzie w parze ze zdrowiem konsumentów, którzy często zjadają w ciągu roku wraz z pieczywem kilka kilogramów substancji chemicznych. Spożywana chemia pochodzi nie tylko z dodatków piekarniczych, ale także z ziarna i mąki, często zawierających zbyt duży poziom grzybów i pleśni.

Co zatem pozostaje?

Puentą książki „Pieczemy ekologiczny chleb… w domu” jest następujące przesłanie: warto wybierać chleb wypiekany w gospodarstwach ekologicznych lub małych, tradycyjnych, rodzinnych piekarniach. Mamy wtedy pewność, że wraz ze zjadaną pajdą nie serwujemy naszemu organizmowi pestycydów i metali ciężkich…

Najzdrowsze jest pieczywo z mąki razowej, z certyfikowanych zbóż ekologicznych. Ciemna mąka BIO zawiera wszystkie niezbędne składniki, łącznie z mikroelementami i witaminami, których próżno szukać w wypiekach z mąki białej. Według zwolenników ekologicznej profilaktyki zdrowotnej, jeżeli troszczymy się o własne zdrowie, powinniśmy spożywać chleb razowy pszenny oraz razowy żytni, wypiekany z użyciem zakwasu albo drożdży.

Coraz więcej osób decyduje się na samodzielne wypiekanie chleba w domowym piekarniku czy przeznaczonym do tego elektrycznym piecyku. Taki chleb wypieczony w domu zachowuje trwałość do około 7 dni –  wystarczy przechowywać go w bawełnianej lub lnianej ściereczce. A smak domowego chleba na zakwasie, posypanego na przykład ziarenkami słonecznika, trudno porównywać z tym z supermarketu. Zachętą do spożywania takiego właśnie, dobrego chleba, jest niewątpliwie omawiana książka.

K. Głowacka

O autorze

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie widoczny.