Poznaj historię napoju Bogów.
Kolebka dobrego wina
Winorośl uprawiana na całym świecie wywodzi się od gatunku winorośli właściwej (Vitis vinifera L.). Uprawiano ją w Azji Mniejszej i stamtąd dotarła do państw basenu Morza Śródziemnego.
Historia napoju Bogów, bo takie miano nadały winu cywilizacje Greków i Rzymian, sięga 4000-7000 lat przed naszą erą. Świadczą o tym wykopaliska oraz zapiski ze starożytności. W Biblii odniesienia do winorośli i wina można znaleźć w prawie stu kilkudziesięciu miejscach. Mistrzostwo w produkcji wina osiągnęły kultury i Egipcjan, i Greków, i Rzymian. Jednak to ci ostatni podbijając tereny reszty Europy, zamieszkiwane przez „spragnionych Europejczyków”, spowodowali ekspansję tego szlachetnego napoju. Rzymianie upowszechniali winnice w całej Europie aż do I wieku n.e., gdy cesarz Domicjan (żył w latach 51-96 r.) postanowił bronić wina rodzimej produkcji przed konkurencją i nakazał zniszczenie winorośli na Wyspach Brytyjskich, Francji i Hiszpanii. Dwa wieki później, cesarz Marek Aureliusz Probus (żył w latach 232-282 r.) wskrzesił ich uprawę i długo jeszcze po upadku Imperium Rzymskiego kontynuowano ją w klasztorach pod okiem mnichów.
Wino w Polsce
Do Polski winorośl dotarła wraz z chrześcijaństwem około X wieku. Za propagatorów uprawy winorośli na ziemiach polskich uważa się Benedyktynów i Bystersów, którzy przy klasztorach wyrabiali wino na potrzeby liturgiczne.
W tekście reguły Św. Benedykta (napisana około 500-530 r.) w rozdziale 40 „O mierze napoju” czytamy:
„Każdy otrzymuje własny dar od Boga: jeden taki, a drugi taki”, dlatego też z pewnymi zastrzeżeniami ustalamy ilość pożywienia stosowną do innych. Mając jednak wzgląd na słabość chorych sądzimy, że jedna hemina (0,274litra – przyp. aut.) wina na dzień wystarczy dla każdego. Jeśli zaś ktoś z łaski Pana może się bez wina obejść, niech wie, że otrzyma szczególną nagrodę. Gdyby warunki miejscowe, praca albo skwar letni kazały pić więcej, niechaj decyduje o tym przełożony, zwracając wszakże uwagę, by nie dochodziło nigdy do przesytu lub zgoła pijaństwa. Czytamy wprawdzie, że picie wina w ogóle mnichom nie przystoi, ale skoro w naszych czasach nie można o tym mnichów przekonać, zgódźmy się przynajmniej na to, że należy pić mało, a nie aż do przesytu, gdyż „wino przywodzi do upadku nawet człowieka mądrego”. Gdzie zaś warunki miejscowe są tego rodzaju, iż nie można znaleźć nawet wyżej określonej miary wina, lecz tylko znacznie mniej lub nawet ani kropli, niech, ci którzy tam mieszkają, błogosławią Boga i nie szemrają. To zalecamy przede wszystkim, by nigdy nie było szemrania”
R.A. Śniady
Źródła:
Flowerdew B., 1998. Owoce, praktyczny poradnik uprawy, zbioru i przyrządzania owoców, MUZA S.A., Warszawa.
Senger B., 1981. Święty Benedykt, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa.
Chcesz wiedzieć więcej na temat wina? Już w przyszłą środę drugi artykuł naszego cyklu „Z winoroślą na Ty”, w którym pisać będziemy o leczniczych właściwościach wina.




Zostaw komentarz