Obalamy mit, że najlepsze do pielęgnacji są środki, które się pienią.
Podczas wykładu „Kobieta w stylu eko” w listopadzie 2011, dowiedzieliśmy się jak wiele niebezpieczeństw dla naszego zdrowia i urody kryje się w zakamuflowanych nazwach składników, wymienianych na ulotkach kosmetyków, które regularnie kupujemy i używamy.
To bardzo istotne, aby zdawać sobie sprawę z odpowiedniego doboru kosmetyków dla siebie, ale w szczególności dla niemowląt i dzieci, oraz w okresie ciąży i laktacji. Składniki preparatów kosmetycznych w większości przenikają do krwi, wywierając działanie ogólne oraz wpływając na rozwój zarodka oraz płodu. Niektóre ze składników kosmetyków przenikają także do mleka, dostając się następnie do organizmu dziecka.
Bezwiedne i nierozważne stosowanie środków pielęgnacyjnych zawierających toksyczne związki ma zgubne skutki, powodując m.in.: wypryski, przewlekłe stany trądzikowe, łupież, łuszczenie się małżowiny usznej, wypadanie włosów, zaburzenia miesiączkowania, zaburzenia potencji, trudności zajścia w ciążę i problemy z utrzymaniem ciąży, a także zaburzenia hormonalne.
W trosce o swój organizm, zachęcamy do wnikliwej lektury ulotek i etykiet na opakowaniach oraz wyboru kosmetyków pozbawionych toksycznych składników. Chcąc ułatwić tę zawiłą drogę do odkrywania tajemnic trujących związków zawartych w kosmetykach, otwieramy na serwisie ekotarg.pl czwartkowy cykl artykułów „Wybieram zdrowe kosmetyki”, w których zdemaskujemy najbardziej szkodliwe składniki ogólnodostępnych kosmetyków.
Cz. I …..Co to jest SLS i dlaczego należy go unikać?
To niewiarygodne, ale detergenty syntetyczne, których kiedyś używaliśmy wyłącznie do czyszczenia urządzeń, mycia pomieszczeń i odplamiania, dziś dodawane są do kosmetyków, których używamy na co dzień.
Na etykietach kosmetyków związki te kryją się pod skrótami i nazwami takimi, jak:
– SLS (Sodium Lauryl Sulfate),
– SLES (Sodium Laureth Sulfate),
– Ammonium Lauryl Sulfate,
– Sodium Myreth Sulfate,
– Laurylosiarczany sodu.
Są toksyczne i znajdują się w pastach do zębów, tonikach do twarzy, balsamach, żelach pod prysznic, płynach do higieny intymnej oraz do kąpieli i szamponach. Związki te powodują, że kosmetyki podczas codziennego użytku bardziej się pienią, zapewniając uczucie przyjemności podczas używania.
Dają jednocześnie mylne wrażenie, że dzięki pienieniu te środki są skuteczniejsze, a wcale tak nie jest. Są za to zdecydowanie bardziej toksyczne.
Dlaczego lepiej wybierać kosmetyki bez SLS?
Odpowiedzialne za pienienie się detergenty, takie jak SLS, SLES itp., przenikają ze skóry do krwi. Kumulują się w organizmie, wywołując działanie ogólne. Metabolizowane są w wątrobie. Związki te uszkadzają układ nerwowy i układ odpornościowy skóry, powodują podrażnienia i przesuszania skóry, zaburzenie wydzielania łoju, świąd i wypryski. Mogą również przyczyniać się do powstawania guzków zapalnych i prosaków (tj. cyst ropnych).
Na ich szkodliwe działanie najbardziej narażone są okolice narządów płciowych oraz jama ustna ze względu na cienką, delikatną i wrażliwą błonę. Trujące związki przenikają przez nią szybciej i docierają do wnętrza organizmu. Mogą wywoływać nowotwory i zaburzać spermatogenezę oraz oogenezę. Obniżają także stężenie estrogenów, wzmagając niekorzystne objawy menopauzy.
Warto o tym pamiętać podczas zakupów w drogerii. Należy szukać past do zębów oraz płynów i żelów do higieny intymnej bez związków SLS i SLES itp.
Wymienione detergenty mają naprawdę niszczycielską moc. Jeśli znajdują się w toniku, mydle, czy żelu, podczas mycia twarzy mogą powodować podrażnienia oczu lub nieżyt nosa.
Wcierane wraz z balsamem w piersi i narządy płciowe mogą przyczyniać się do powstawania nowotworów.
Od dziś wybieraj tylko i wyłącznie szampony bez SLS!
Zawarte w szamponach, mogą uszkadzać osłonki włosów, powodując ich łamliwość i rozdwajanie.
Warto zerknąć na półki w łazience, do kosmetycznych zapasów i poczytać ulotki ulubionych środków pielęgnujących. Zdziwienie będzie wielkie, jak wiele z nich zawiera nieprzyjazne detergenty, o których piszemy… Co z nimi zrobić? Najlepiej zastąpić je kosmetykami nie zawierającymi SLS i SLES itp..
Co zrobić w domu z kosmetykami zawierającymi SLS i SLES?
Na pewno trzeba je zmienić! Zmianę można zrobić na dwa sposoby: radyklanie lub stopniowo. Radyklana zmiana, to definitywne, jednorazowe pozbycie się wszystkich środków pielęgnacyjnych, które zawierają szkodliwe i toksyczne detergenty syntetyczne. Jest to trudny krok i kosztowny, ale na pewno wart wykonania. Można także stopniowo wymieniać kosmetyki na te naturalne i zdrowe. Jak się nam skończy np. szampon, to warto kupić nowy bez SLS i SLES. Jak najszybciej warto zainwestować w odpowiednią pastę do zębów oraz delikatny środek do higieny intymnej bez SLS i SLES.
Po takiej zmianie nie powracajmy już nigdy do szkodliwych kosmetyków i omijajmy je szerokim łukiem!
Za tydzień, kolejny artykuł z cyklu „wybieram zdrowe kosmetyki- cz. II bez olejów mineralnych.
K. Nowotarska
Źródło:
http://luskiewnik.strefa.pl/acne/toksyny.htm
Kup naszą Kartę Zdrowej Wiedzy z listą szkodliwych składników w kosmetykach. Trzymaj ją zawsze przy sobie, np. w portfelu, z którym sie na codzień nie rozstajesz. A podczas zakupów kosmetyków, zweryfikuj skład kosmetyków z zawartością naszej karty i wybieraj tylko bezpieczne kosmetyki.




Zostaw komentarz